naglowek

610 zawodników wystartowało w Biegu Równonocnym w Chorzowie. Przebiegli m.in. obok wolier i klatek w zoo [ZDJĘCIA i WYNIKI]

IMG 2161Trochę adrenaliny, a wśród kibiców na trasie... małpy – Bieg Równonocny e Chorzowie to obok Gryfnego Biegu najbardziej specyficzny start Parkowej Korony Biegów. Cieszy się też coraz większą popularnością: wczoraj wystartowało w nim 610 osób. To absolutny rekord frekwencji tego biegu.

pdf2-2_11964_Rownonocny wyniki.pdf

pdfRownonocny - wyniki.pdf

ZDJĘCIA

Zawodnicy pokonali 5 kilometrów. Dużą atrakcją tego startu jest poprowadzenie trasy w Śląskim Ogrodzie Zoologicznym. Zawodnicy mogą bowiem przebiec obok klatek i wolier, z których obserwowali ich lokatorzy mieszkający w chorzowskim zoo.

– Najtrudniejszy był początek, bo linia startowa była dosyć wąska – przyznaje August Jakubik, który wspiera Park Śląski w organizacji „Korony”. Jak tłumaczy, sukces frekwencyjny tego startu, to m.in. zasługa braku konkurencji w biegach na podobnym dystansie. – Oferta maratonów i półmaratonów jest już dosyć duża. Takich startów, w których może wystartować w zasadzie każdy, wciąż jest zbyt mało – uważa.

Pierwszy na mecie po 17 minutach i 4 sekundach pojawił się Adam Jamiński. Brał udział w Biegu Równonocnym dwa lata temu. Wtedy jednak nie udało się wygrać.

Trasa była, jako to w Parku Śląskim, dosyć wymagająca. Dzięki temu, że została poprowadzona asfaltem mogłem ją pokonać szybciej – mówi. – Bieganie po zmroku ma w sobie nutkę adrenaliny. Kilka osób, podobnie jak ja, biegło bez czołówki. A to na pewno dodatkowo jeszcze podnosi jej poziom – dodaje.

Drugi był Jakub Lysko (17 minut i 48 sekund) a trzeci Rafał Urlok (18 minut i 18 sekund). Wśród pań najlepsza była Kamila Nowak z czasem 21 minut i 35 sekund. Drugie miejsce zajęła Beata Wrońska (21 minut i 43 sekundy) a trzecie Alicaj Depczyńska (21 minut i 54 sekundy).

W zeszłym roku w Biegu Równonocnym wzięło udział 249 zawodników. Popularność tego startu bardzo wzrosła.

Generalnie bieganie po zmroku jest trudniejsze niż w dzień, bo człowiek nie do końca widzi, co jest przed nim, a to spowalnia jego ruchy. Władcza się taki czujnik bezpieczeństwa, który każdy ma w sobie wbudowany. W miejscach doświetlonych jest łatwiej, natomiast w tych ciemnych człowiek automatycznie zwalnia – tłumaczy Jakubik. – To naturalnie zachowanie każdego rozsądnego człowieka. Do tego organizm w godzinach wieczornych jest mniej wydajny. Najbardziej efektywne treningi są w godzinach dopołudniowych – podkreśla.